Skocz do zawartości

aguagu

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    381
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Ostatnia wygrana aguagu w dniu 14 Luty

Użytkownicy przyznają aguagu punkty reputacji!

Reputacja

12 Dobra

O aguagu

  • Tytuł
    Stały bywalec
  • Urodziny 16.07.1988

Informacje o profilu

  • Płeć
    Array
  • Lokalizacja
    Array

Ostatnie wizyty

791 wyświetleń profilu
  1. aguagu

    czy warto?

    Yyyyy serio? To czemu trzeba po nich poprawiać? Anglicy znają angielski mniej więcej tak fatalnie jak Polacy polski. 90% populacji nie jest w stanie wyprodukować kilku zdań bez kilku rażących błędów. Wystarczy przejrzeć komentarze w necie, żeby złapać się za głowę. Zgadywałabym raczej, że angliści robią w Anglii to samo co poloniści w Polsce (czyli na przykład poprawiają błędy po tych 90% populacji), ale to raczej dobrzy angliści, a nie tacy, którzy znają język na B2, bo to jest rzeczywiście kompetencja na poziomie licealisty. I wybacz przytyk, ale gdybyś wysłał do mojej firmy mail z pytaniem o pracę napisany w stylu jak powyżej, to raczej nie dostałbyś odpowiedzi. I nie dlatego, że skończyłeś nieodpowiedni kierunek. Filolog to specjalista od języka, a raczej trudna ufać, że jest nim człowiek, który nawet nie opanował podstaw używania interpunkcji. A poza tym autor pierwszego postu nie pisał ani słowa o tym, że zamierza gdziekolwiek emigrować. A już tym bardziej do Wielkiej Brytanii. Co zaś do perspektyw, to anglistyka to nie kierunek w szkole zawodowej, można po tym wybrać wiele różnych zawodów i pytanie, co autor pierwszego posta w ogóle chce po tym robić. Ludzie zwykle myślą o nauczaniu albo tłumaczeniu, ale przecież można wybrać też wiele innych ścieżek kariery. Zarobki będą więc zależne od wybranego zawodu oraz tego, czy autor będzie w nim rzeczywiście dobry i na tyle obrotny, żeby umieć sprzedać się na rynku pracy.
  2. Możesz napisać maila do działu rekrutacji tej uczelnie i po prostu zapytać, od ilu w zeszłym roku przyjmowali.
  3. Żadne studia nie dają gwarancji pracy. Pracodawcy nie interesuje Twój dyplom, bo dyplom to może dostać każdy. Interesują go Twoje umiejętności, które bez własnego zainteresowania tematem będą żadne. Zakujesz, zdasz i zapomnisz... tylko po co? Myślisz, że kogoś w dorosłym życiu będą obchodziły Twoje oceny? Poza tym niemal każda praca wymaga dziś samodzielnego dokształcania się przez całe życie. Jeśli już teraz nie masz ochoty się uczyć, co dopiero po skończeniu studiów? Taka osoba szybko wypadnie z rynku. Rodzice to niestety zawsze najgorsi doradcy w sprawie studiowania. Raz, że wybierają to, co im by się podobało, a nie biorą pod uwagę, co podoba się Tobie, dwa, że zwykle mają dość archaiczne i przeterminowane rozeznanie w rynku pracy. A pokoleniu rodziców niestety ciągle się wydaje, że sam dyplom jest gwarantem czegokolwiek. Już dawno nie jest. Poza tym studia to pikuś, trwają tylko 5 lat. Potem jest jeszcze 40 lat pracy zawodowej. Codziennie, przez pięć dni w tygodniu. Trochę już po tym świecie chodzę i mogę Cię zapewnić, że nie ma czegoś takiego jak studia gwarantujące prace (no ok, chyba że seminarium duchowne). Doświadczenie uczy raczej, że inteligentny i mający na siebie pomysł student filozofii i tak poradzi sobie lepiej niż beznadziejny student budownictwa. Jesteś jeszcze bardzo młodą osobą, nie musisz kończyć studiów już teraz. Możesz sobie nawet zrobić przerwę, popracować i na spokojnie pomyśleć, co chcesz w życiu robić. Twoja dotychczasowa edukacja nie pójdzie przez to "na marne", to tak nie działa.
  4. Na większości uczelni publicznych nawet jednojęzyczne filologie na poziomie licencjackim są dostępne tylko w trybie dziennym albo wieczorowym, w nie weekendowym. Weekendowe bywają za to studia na poziomie magisterskim, choć akurat na lingwistyce i tak tylko wtedy jednojęzyczne. Normalne dwujęzyczne lingwistyki zajmują po prostu za dużo czasu, żeby upchnąć je w weekendy. Niektóre szkoły prywatne miewają filologie obce w trybie weekendowym, ale zastanów się, czy to w ogóle ma sens. Podstawą filologii obcych jest codzienna nauka języka. Na studiach dziennych i wieczorowych masz z nim kontakt przez pięć dni w tygodniu i wychodzisz z sensowym poziomem. Jeśli masz z językiem kontakt tylko raz na dwa tygodnie... no cóż.
  5. Tylko Ty wiesz, czy dasz radę. Wiele osób bez problemu studiuje dwa kierunku, dla innych to duże obciążenie. Zależy od zdolności i samodyscypliny jednostki. A studia równoległe to studiowanie dwóch kierunków, tylko oficjalnie, z czym się wiążą jakieś tam formalne udogodnienia. Szczegóły znajdziesz pewnie na stronie uczelni. A uprawniania pedagogiczne to nie są dobre perspektywy zawodowe. Nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących jest zdecydowanie za dużo, a do tego są oni jedną z najgorzej opłacanych grup zawodowych w tym kraju. I do tego jeszcze w Lublinie, gdzie ogólnie z pracą krucho.
  6. Progi punktowe na UW są na stronie internetowej UW.
  7. Spójrz na to bardziej pod kątem tego, co byś chciała robić po studiach. Jeśli myślisz, że sporządzanie map by Cię męczyło, to może jednak jeszcze raz przemyśl tę geodezję i kartografię. Praca po gospodarce przestrzennej jest podobnego typu, tyle że jest jej jeszcze mniej na rynku niż dla geodetów. Swoją drogą na takiej geodezji możesz mieć więcej matematyki niż na kierunkach ekonomicznych. Na kierunkach ekonomicznych akurat matematyki tak dużo nie ma, a w pracy to różnie. Jak zostaniesz analitykiem, to będzie tego więcej, jak księgową, to wystarczy dodać, odjąć i pomnożyć przez procent. Serio. W tym zawodzie ważniejsza jest znajomość przepisów. Zarządzanie to już w ogóle lajcik. Finanse są o tyle dobre, że w tym jest dużo pracy i to nieźle płatnej, choć w tych branżach brak komunikatywnego angielskiego może narobić Ci schodów. Generalnie to ja jednak zawsze polecam pomyśleć, jak się widzisz w danym zawodzie, a nie jakie przedmioty lubisz w szkole, bo studia są krótkie, a praca zawodowa trwa do emerytury.
  8. Na pierwszym miejscu zdecydowanie UW. Z dwóch pozostałych rozważ za i przeciw. UMCS to fajna uczelnia, ale jednak w Lublinie, a tam z pracą słabo, trudniej będzie o jakiś staż czy pierwszą pracę, i zapewne i tak w końcu wylądujesz w Warszawie. Z drugiej strony SGGW to jednak uczelnia rolnicza, więc pewnikiem wpadnie Ci jakiś przedmiot o krowach, a do tego dużo osób będzie się dziwiło, kiedy powiesz, gdzie studiowałaś, bo wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że tam mają coś poza tymi rolniczymi i weterynaryjnymi wydziałami. Takie kierunki "doczepiane" do uczelni o zupełnie innym profilu często uchodzą za gorzej realizowane niż na przykład FiR na jakiejś uczelni typowo ekonomicznej.
  9. A może lepiej zadaj sobie pytanie, jaki zawód chcesz po tym wykonywać i dopiero wybieraj studia?
  10. Nie jest powiedziane, że z podstawową nie dostaniesz się na jakąś słabszą publiczną uczelnię, w końcu dużo szkół ma informatykę w ofercie. Poszukaj sobie progów z poprzednich lat na ich stronach internetowych uczelni, a jak nie podają na stronie, to możesz zawsze zadzwonić albo napisać do dziekanatu i zapytać, od ilu przyjmowali w ubiegłym roku. W przypadku informatyki studia na mniej znanej uczelni w mniejszym mieście nie powinny Ci zaszkodzić, to raczej kwestia tego, czego się sam nauczysz. U programistów nikt nie patrzy na skończoną szkołę, tylko na umiejętności. Oczywiście bez przesady, nie ma co wyrzucać kasy na jakąś prywatną szkołę no nome, na której niczego się nie nauczysz, ale też nic wielkiego się nie stanie, jak nie pójdziesz na PW.
  11. Większość anglistyk ma takie bardziej zawodowe specjalizacja, tj. nauczycielską i tłumaczeniową głównie. Na anglistyce na UW jest specjalność literatura i kultura amerykańska, na UAM ta specjalizacja jest dopiero na magisterskich, ale oni tam mają dużo ciekawych specjalizacji, więc warto sprawdzić. Obie uczelnie są bardzo dobre, ale wymagają tak z 90% z rozszerzonego angielskiego na wejściu. Dużo niższe progi niż na anglistykę są na amerykanistykę, ale to już są studia kulturoznawczo-politologiczne i samej nauki języka tam niewiele.
  12. Jeśli dla Ciebie matematyka i fizyka to przedmioty śmieciowe, to puszczenie Cię dalej niż do klepania młotkiem jest po prostu niebezpieczne. Przecież jak ktoś taki się weźmie za projektowanie, to komuś może urwać potem rękę albo głowę. A Uniwersytet Zielonogórski i tak jest jednym z najsłabszych w tym kraju. Idź lepiej w te finanse, przynajmniej nikogo nie zabijesz.
  13. Tak, w Polsce większość osób po AiR ląduje na utrzymaniu ruchu. Taki mamy rynek po prostu. Firm zajmujących się czymś bardziej ambitnym jest po prostu u nas mało. Twoje obawy są więc jak najbardziej uzasadnione. Z drugiej strony jakbyś się w czasie studiów porządnie wziął do nauki niemieckiego, to z tej Zielonej Góry masz już niedaleko do Niemiec, a tam ambitnej pracy po tym kierunku jest dużo. Socjologia ekonomiczna brzmi jak totalna zapchajdziura. Za to analityka gospodarcza i w ogóle studia ekonomiczne to w dzisiejszych czasach niezły wybór. Duże jest zapotrzebowanie na takich specjalistów, nawet w mniejszych miastach, no i to rzeczywiście praca w biurze i z ludźmi. Na architekturę to trzeba mieć jeszcze talent do rysunku. A jako inżynier budownictwa niewątpliwie też będziesz miał kontakt z ludźmi, z tym że głownie z robotnikami na budowie.
  14. Jeśli tak, to ja bym na pierwszym miejscu postawiła na analitykę, a na drugim matematykę, bo matematyka to jednak podstawowe narzędzie analityka. Zarządzanie sobie daruj, tam się wiele nie nauczysz.
  15. Może najpierw sprecyzuj, cobyś chciał w tych finansach robić. Bo do jednego matematyka przyda się bardziej, do innego mniej.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.