Skocz do zawartości

Gutek

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    509
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Ostatnia wygrana Gutek w dniu 28 Listopad 2018

Użytkownicy przyznają Gutek punkty reputacji!

Reputacja

23 Wyśmienita

2 obserwujących

O Gutek

  • Tytuł
    Stały bywalec
  • Urodziny 29.06.1993

Informacje o profilu

  • Płeć
    Array
  • Lokalizacja
    Array

Ostatnie wizyty

1228 wyświetleń profilu
  1. Może warto założyć okulary, skoro mówisz 4400, gdy strona podaje prawie 2k więcej? https://i.imgur.com/qdEuhTv.jpg Specjalnie dla Ciebie zrobiłem zrzut ekranu.
  2. Źle patrzysz, powielając błędy pań z HR, które nie dostrzegają różnic między, podobnie nazywającymi się dla laika, stanowiskami. Wynagrodzenia.pl podają, że mediana na stanowisku inżyniera utrzymania ruchu wynosi 6300 zł brutto, przy czym rynkowe widełki to 5120 - 7360. Dla porównania w przypadku konstruktora jest to ok. tysiąc zł mniej. Za wspomniane przez Ciebie 4 tys. bywają problemy, by w mieście znaleźć fachowca po zawodówce (nie mówię o człowieku na przysłowiową taśmę), a co dopiero kogoś wyżej. Chętnych na motorniczych nie jest wielu w całej Polsce, ponieważ najpierw trzeba opłacić sobie kurs i utrzymać się w tym czasie za swoje, nie ma konkurencji wśród pracodawców, istnieje ryzyko szybkiego zakończenia kariery ze względów zdrowotnych, a na wysokość pensji wpływają też czynniki losowe (punktualność).
  3. Zgadzam się, że "dobre zarobki" to kwestia uznaniowa. Jednak nie o to chodzi. Rzecz w tym, że nawet ograniczając swoją wiedzę do portalu wynagrodzenia, wychodzi na to, że spośród wymienionych, jedynie stanowisko inżyniera utrzymania ruchu zauważalnie wybija się ponad przeciętne warunki płacowe. To samo źródło podaje, że zarobki konstruktorów, technologów i specjalistów są osiągalne także dla osób bez wykształcenia - m.in. maszynistów i kierowców. Kto miał styczność z inżynierskim rynkiem pracy, ten potwierdzi. Tyle w temacie tzw. prestiżu i wynagrodzeń.
  4. Utrzymanie ruchu nie równa się klepaniu młotkiem, chociaż fakt, że nie jest to zbyt rozwojowa praca. W każdym razie, w dobie wszechobecnej globalizacji, pozostaje fuchą, której nie da się przenieść za granicę dopóki, dopóty w kraju istnieją jakieś zakłady. Ponadto nie można jej odłożyć w czasie, ponieważ wstrzymana produkcja generuje olbrzymie straty, których nie można już nadrobić. Z tych względów, oprócz stanowisk związanych z zarządzaniem, UR jest najlepiej opłacane. Natomiast coraz więcej pracy umysłowej, typowo inżynierskiej, zleca się na zewnątrz. Nie tylko do lokalnych podwykonawców, ale również tych z Europy Wschodniej, Azji itd. Jeśli tendencja nie przystopuje, to w całkiem niedalekiej przyszłości na miejscu pozostanie głównie szczebel kierowniczy i wyżej. Na Erasmusie często też niełatwo przeżyć z samego stypendium. W mojej subiektywnej ocenie to zależy od specjalności na tym kierunku. MiBM to bardzo zróżnicowany kierunek.
  5. Istnieje zwyczaj, że najlepszy absolwent sam wybiera sobie jednostkę, a reszta dostaje przydział. Oczywiście wg zapotrzebowania "góry", a nie osobistych preferencji. Na lokal owszem, na samo mieszkanie niekoniecznie. Lokalem tym rzeczywiście może być mieszkanie, jeżeli jest takie w zasobach, ale równie dobrze też internat. Zresztą dodatek w wysokości 900 zł miesięcznie w większym mieście to i tak duże wsparcie do niemałej przecież pensji, o którym pracujący na wolnym rynku mogą jedynie pomarzyć.
  6. Skoro idzie Ci tak dobrze, to może warto rozważyć studia wojskowe? Powyżej 80% można być raczej spokojnym o przyjęcie, a po takich jest się ustawionym do końca życia. Progi nie zawsze są wyznacznikiem jakości kierunku, chociaż w przypadku technicznych, to raczej dosyć niezły miernik sytuacji na rynku. Jako absolwent MiBM z 1. stopnia i wciąż jeszcze student pokrewnego kierunku (energetyka) na 2. stopniu, mogę powiedzieć, że wymaga ona całkiem sporego nakładu pracy własnej, który nie przynosi jakiejś oszałamiającej gratyfikacji. Owszem, po MiBM nie ma większych trudności z pracą (chyba, że planujesz karierę w Warszawie, Krakowie lub na prowincji), ale już np. zarobki na stanowiskach umysłowych to zupełnie inna sprawa. Dlatego też różnego rodzaju przebranżowienia nie należą do rzadkości w tym środowisku. Zresztą wklepując w wyszukiwarkę "zarobki inż. mechaników" otrzymasz obszerny na blisko 300 stron obraz sytuacji na przestrzeni ostatnich lat.
  7. Progi na ogół są jawne, więc możesz na własną rękę sprawdzić, gdzie i na co mógłbyś zostać przyjęty. Chyba w ogóle nie uczyłeś się matematyki, skoro podstawę zdałeś praktycznie na granicy. Co prawda istnieją kierunki techniczne (a więc wymagające przynajmniej dobrej znajomości matematyki ze szkoły średniej), na które z racji braku chętnych biorą niemal wszystkich (poza informatyką, elektroniką i automatyką spada zainteresowanie studiami inżynierskimi), ale zwyczajnie nie ma sensu pakować się w takie coś. Bez rozszerzonego polskiego na dość wysokim poziomie będzie Ci bardzo trudno dostać się na filologię i pokrewne w popularnych uniwerkach, ale te mniej i pozostałe uczelnie raczej stoją otworem.
  8. Warto również pamiętać, że programowanie CNC bardzo szybko podlega automatyzacji. Jeszcze niedawno pisanie kodu było działką tylko i wyłącznie programisty, a obecnie kod coraz częściej generuje się sam na podstawie gotowego modelu. Programy CAM (m.in. Inventor HSM) czynią te zadania przystępnymi nawet dla kogoś, kto potrafi jedynie rysować w CAD.
  9. Przestudiuj dokładnie regulamin. Skoro nie komis, to warto spróbować z wnioskiem o przedłużenie sesji. Oczywiście trzeba mieć powód przewidziany w regulaminie.
  10. Przede wszystkim wybierz kierunek, na którym jest specjalność zorientowana na CNC/techniki wytwarzania, bo nie ma sensu męczyć się z tym, co w ogóle nie interesuje. Takie zdarzają się nie tylko na MiBM, ale także (nie wiem czy przypadkiem nie częściej) mechatronice, a czasem też ZIP/IP. Ani Lublin ani Kraków nie są rajem dla inżynierów. O pracę tradycyjnie najłatwiej na całym Śląsku i w Wielkopolsce. Ponadto tzw. "prestiż" to głównie PW, AGH i PWr, reszta to druga i niższe ligi. Jednak to przede wszystkim od Ciebie zależy, czego się nauczysz. Sukcesy w branżowych konkursach SIMP odnoszą nawet ludzie po marnych PWSZ, więc jak widać wszystko jest możliwe.
  11. Faktem jest, że każdy kierunek daje tylko pewne podstawy, które następnie można rozwinąć na określonym stanowisku. Warto zbadać lokalny rynek pracy i sprawdzić dostępne wakaty, by wiedzieć, jak pokierować swoje zainteresowania. W jednych regionach jest większy wybór ofert, w innych trzeba brać co popadnie. W handlu na pewno tak, ale jeśli chciałbyś pójść w kierunku stanowisk typowo inżynierskich, to angielski wystarczy z powodzeniem w praktycznie każdej firmie. Natomiast w UR języki mają niewielkie znaczenie, bo standardem jest polskojęzyczna dokumentacja, której opracowanie i zatwierdzenie leży po stronie dystrybutora. Angielski, CAD, Office, szersza wiedza z wybranej działki i ewentualnie uprawnienia SEP to raczej wszystko, co może mieć na starcie początkujący inżynier.
  12. Na podyplomówki z reguły kierują pracodawcy. Samemu raczej nie warto zawracać sobie nimi głowy. Tym bardziej, że prowadzący nierzadko mają jedynie mgliste pojęcie o danym temacie, w związku z czym ich wartość rynkowa pozostaje niewielka.
  13. Masz na tyle komfortową sytuację, że jeśli zdasz egzamin zawodowy, to pozostaje Ci wyjście awaryjne. Ogarnięty technik w UR nie schodzi poniżej 3k na rękę. Oczywiście trzeba coś potrafić, żeby startować z tego poziomu. Żadne studia nie dają zawodu i nikt (poza budżetówką) nie płaci za dyplom, więc plany na przyszłość zależą tylko od Ciebie.
  14. Czasem nawet można spotkać się z sytuacją, kiedy rekrutujący jest wprost przekonany, że każdy po pierwszym stopniu ma lic., a nie inż. przed nazwiskiem
  15. Gutek

    opłata

    Od czego są regulaminy studiów?
уборка
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.