Skocz do zawartości

aguagu

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    375
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Ostatnia wygrana aguagu w dniu 14 Luty

Użytkownicy przyznają aguagu punkty reputacji!

Reputacja

11 Dobra

O aguagu

  • Tytuł
    Stały bywalec
  • Urodziny 16.07.1988

Informacje o profilu

  • Płeć
    Array
  • Lokalizacja
    Array

Ostatnie wizyty

735 wyświetleń profilu
  1. Spójrz na to bardziej pod kątem tego, co byś chciała robić po studiach. Jeśli myślisz, że sporządzanie map by Cię męczyło, to może jednak jeszcze raz przemyśl tę geodezję i kartografię. Praca po gospodarce przestrzennej jest podobnego typu, tyle że jest jej jeszcze mniej na rynku niż dla geodetów. Swoją drogą na takiej geodezji możesz mieć więcej matematyki niż na kierunkach ekonomicznych. Na kierunkach ekonomicznych akurat matematyki tak dużo nie ma, a w pracy to różnie. Jak zostaniesz analitykiem, to będzie tego więcej, jak księgową, to wystarczy dodać, odjąć i pomnożyć przez procent. Serio. W tym zawodzie ważniejsza jest znajomość przepisów. Zarządzanie to już w ogóle lajcik. Finanse są o tyle dobre, że w tym jest dużo pracy i to nieźle płatnej, choć w tych branżach brak komunikatywnego angielskiego może narobić Ci schodów. Generalnie to ja jednak zawsze polecam pomyśleć, jak się widzisz w danym zawodzie, a nie jakie przedmioty lubisz w szkole, bo studia są krótkie, a praca zawodowa trwa do emerytury.
  2. Na pierwszym miejscu zdecydowanie UW. Z dwóch pozostałych rozważ za i przeciw. UMCS to fajna uczelnia, ale jednak w Lublinie, a tam z pracą słabo, trudniej będzie o jakiś staż czy pierwszą pracę, i zapewne i tak w końcu wylądujesz w Warszawie. Z drugiej strony SGGW to jednak uczelnia rolnicza, więc pewnikiem wpadnie Ci jakiś przedmiot o krowach, a do tego dużo osób będzie się dziwiło, kiedy powiesz, gdzie studiowałaś, bo wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że tam mają coś poza tymi rolniczymi i weterynaryjnymi wydziałami. Takie kierunki "doczepiane" do uczelni o zupełnie innym profilu często uchodzą za gorzej realizowane niż na przykład FiR na jakiejś uczelni typowo ekonomicznej.
  3. A może lepiej zadaj sobie pytanie, jaki zawód chcesz po tym wykonywać i dopiero wybieraj studia?
  4. Nie jest powiedziane, że z podstawową nie dostaniesz się na jakąś słabszą publiczną uczelnię, w końcu dużo szkół ma informatykę w ofercie. Poszukaj sobie progów z poprzednich lat na ich stronach internetowych uczelni, a jak nie podają na stronie, to możesz zawsze zadzwonić albo napisać do dziekanatu i zapytać, od ilu przyjmowali w ubiegłym roku. W przypadku informatyki studia na mniej znanej uczelni w mniejszym mieście nie powinny Ci zaszkodzić, to raczej kwestia tego, czego się sam nauczysz. U programistów nikt nie patrzy na skończoną szkołę, tylko na umiejętności. Oczywiście bez przesady, nie ma co wyrzucać kasy na jakąś prywatną szkołę no nome, na której niczego się nie nauczysz, ale też nic wielkiego się nie stanie, jak nie pójdziesz na PW.
  5. Większość anglistyk ma takie bardziej zawodowe specjalizacja, tj. nauczycielską i tłumaczeniową głównie. Na anglistyce na UW jest specjalność literatura i kultura amerykańska, na UAM ta specjalizacja jest dopiero na magisterskich, ale oni tam mają dużo ciekawych specjalizacji, więc warto sprawdzić. Obie uczelnie są bardzo dobre, ale wymagają tak z 90% z rozszerzonego angielskiego na wejściu. Dużo niższe progi niż na anglistykę są na amerykanistykę, ale to już są studia kulturoznawczo-politologiczne i samej nauki języka tam niewiele.
  6. Jeśli dla Ciebie matematyka i fizyka to przedmioty śmieciowe, to puszczenie Cię dalej niż do klepania młotkiem jest po prostu niebezpieczne. Przecież jak ktoś taki się weźmie za projektowanie, to komuś może urwać potem rękę albo głowę. A Uniwersytet Zielonogórski i tak jest jednym z najsłabszych w tym kraju. Idź lepiej w te finanse, przynajmniej nikogo nie zabijesz.
  7. Tak, w Polsce większość osób po AiR ląduje na utrzymaniu ruchu. Taki mamy rynek po prostu. Firm zajmujących się czymś bardziej ambitnym jest po prostu u nas mało. Twoje obawy są więc jak najbardziej uzasadnione. Z drugiej strony jakbyś się w czasie studiów porządnie wziął do nauki niemieckiego, to z tej Zielonej Góry masz już niedaleko do Niemiec, a tam ambitnej pracy po tym kierunku jest dużo. Socjologia ekonomiczna brzmi jak totalna zapchajdziura. Za to analityka gospodarcza i w ogóle studia ekonomiczne to w dzisiejszych czasach niezły wybór. Duże jest zapotrzebowanie na takich specjalistów, nawet w mniejszych miastach, no i to rzeczywiście praca w biurze i z ludźmi. Na architekturę to trzeba mieć jeszcze talent do rysunku. A jako inżynier budownictwa niewątpliwie też będziesz miał kontakt z ludźmi, z tym że głownie z robotnikami na budowie.
  8. Jeśli tak, to ja bym na pierwszym miejscu postawiła na analitykę, a na drugim matematykę, bo matematyka to jednak podstawowe narzędzie analityka. Zarządzanie sobie daruj, tam się wiele nie nauczysz.
  9. Może najpierw sprecyzuj, cobyś chciał w tych finansach robić. Bo do jednego matematyka przyda się bardziej, do innego mniej.
  10. PS Na innych forach w necie jest mnóstwo wątków o dziennikarstwie (także tym na UW) z równie "pozytywnymi" opiniami co moja. Linków Ci nie wkleję, bo mi admin wyrzuci jako konkurencję. Tak na poczekaniu przykładowe wypowiedzi: (To tylko z jednego wątku :p)
  11. Dlatego wielu decyduje się na zarabianie zagranicznych pensji w zagranicznych firmach, ale wydawanie ich w Polsce. Wtedy rzeczywiście ta różnica zarobków jest na tyle duża, że można poczuć awans społeczny, ale z drugiej strony jest się wiecznie w rozjazdach i nie ma się życia, więc co kto lubi.
  12. Właśnie sam odpowiedziałeś sobie na pytanie, dlaczego Ci w życiu nie idzie. Bo myślisz o edukacji jak o papierku, a to pieniądze wyrzucone w błoto. Nikt Cię nie zatrudni bez umiejętności. O wiele lepiej wychodzą Ci, którzy niczego nie studiowali, a na przykład nauczyli się programować w domowym zaciszu. Zwłaszcza w IT potrzebni są skuteczni ludzie, którzy wykonają zadanie. Nikt nie pytam, czy zdobyli swoje umiejętności na uczelni czy na YouTube.
  13. Omijaj Wydział Dziennikarstwa na UW tak szerokim łukiem, jak tylko możesz. Niczego się na tych studiach nie nauczysz, a one same już od wielu lat są tematem żartów w środowisku dziennikarskim. (Słowem, są traktowane jak siara). A logistyka mediów to tylko ten sam produkt studiopodobny podany w innym papierku. Dobrymi studiami dla przyszłego dziennikarza jest filologia polska, bo dobrze rozwija kompetencje językowe, a poprawne i składne pisanie to dla dziennikarza podstawa. Jeśli chcesz się w czymś specjalizować, to wybierz kierunek zgodny z tą specjalizacją. Na przykład jeśli chcesz być dziennikarzem ekonomicznym, wybierz tę ekonomię. Co zaś się tyczy filologii obcych, to jeśli zdasz egzamin językowy, to na większości uczelni przyjmą Cię na magisterkę i po innym kierunku. Problem polega tylko na tym, że to nie ma sensu. Wszystkich podstawowych rzeczy na filologii, które się potem w życiu przydają, łącznie z praktyczną nauką języka, uczysz się na licencjacie. Na magisterce tylko pogłębia się wiedzę w określonym kierunku zgodnym ze specjalizacją. Ty nie będziesz miał co pogłębiać i niewiele z tego wyniesiesz. Poza tym jeśli poważnie myślisz o pracy dziennikarskiej, to daruj sobie ten Rzeszów i wbijaj od razu do Warszawy. To tu jest większość redakcji w tym kraju.
  14. To my mamy wiedzieć, jakie są kryteria przyjęcia na uczelnię, na którą chcesz iść? Sprawdź je i będziesz wiedzieć, czy się łapiesz. Fakt, że kierunki są pokrewne, ale i tak niektóre uczelnie mogą wymagać uzupełnienia różnic programowych.
  15. Tylko że pielęgniarki też pracują na zmiany. W ogóle dużo zawodów pracuje na zmiany, ale to nie oznacza z miejsce, że te osoby nie mają rodzin. Nie tylko w biurze da się mieć normalne życie.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.